niedziela, 26 lutego 2012
sobota, 25 lutego 2012
Otwarta…
… klatka niemal cały dzień i … i tak wolimy w środeczku.
Szybka kąpiel, fryzura… ooo, nowa dostawa gałązek. Jeszcze tylko się trochę przelecimy by pióra szybciej wyschły i do roboty.
może uda się daszek zbudować
Kłótnie o smaczniejszy sęk, gałązkę, korę zmiętoloną – normalka, ale i takie obrazki nie są obce i jednostkowe :)
niedziela, 5 lutego 2012
Higienicznie i …
… gałązkowo.
pokaż mi gałązki, a bez obawy spróbuję twoje palce :)
ot, takie ogona moczenie albo hormonów studzenie ??? :)
niedziela, 29 stycznia 2012
Meble…
… nowe wstawione. Reszta, czyli dopasowanie, należy już do papug. Z ochotą zabrały się do ogryzania. Przy okazji oszukane zostały. W kuwecie leżały, 3+2, jajeczka. Zajęte pracą nawet nie zauważyły, że kuweta zniknęła, a z nią ich “owoce”. Spacer, jedynie szybka kąpiel, też nie wydaje się w takich chwilach interesujący – na miejscu lepsze atrakcje.
niedziela, 4 grudnia 2011
Fryzura…
… po kąpieli musi być od nowa ułożona. Nierozłączki w tej kwestii niczym nie różnią się od szacownych matron ;)
wtorek, 29 listopada 2011
W pracy…
sobota, 26 listopada 2011
Sprzątanie…
… na bez mała miesiąc musiało zostać odłożone. Nierozłączki miały ważną misję i terytorium swoje dzielnie broniły przed czyścicielem.
Misja w połowie udana. Zbiory okazałe, ale dalsze efekty były z góry skazane na niepowodzenie.
Gdy nierozłączne strażniczki zrozumiały, że ich praca próżna, można było do sprzątania przystąpić. Wdzięczność nierozłączek znana jest. Ich dbałość by opiekunowi pracy nie zabrakło miejsce zmieniły i przy przeobrażaniu wystroju wnętrza dzielnie “pomagały” :)
środa, 18 maja 2011
“Niech no tylko zakwitną jabłonie”
Czym sobie zasłużyły jabłoniowe “wilki”, że nierozłączki tak je uwielbiają? Z daleka zobaczyły co im niosę i z wrzaskiem je witały. Miazga powstała w dosłownie kilka chwil. Nawet kwiaty nie cieszyły sie takim wzięciem.
“Świat nie jest taki zły,
świat nie jest wcale mdły.
Niech no tylko zakwitną jabłonie,
to i milion z nieba kapnie,
i dziewczyna kocha łatwiej.
Jabłonie, kwitnące jabłonie..”
niedziela, 8 maja 2011
niedziela, 23 stycznia 2011
Ręka mdleje…
… czyli metoda na gałązki znowu się sprawdza. Czy moje palce też smakują? Nie wiem, małe ssss zostało zrozumiane :)
wtorek, 11 stycznia 2011
czwartek, 17 czerwca 2010
DNA
I teraz trochę w "kropce" jestem. Będzie rozmowa poradnicza z lekarzem, czyli c.d.n.
niedziela, 6 czerwca 2010
Badania
Po telefonicznej konsultacji z lekarzem weterynarii, musiałem wyrwać kilka piór. Tu dostałem uwagę bym swojego śladu nie zostawił ;-) czyli rwać w rękawiczce. Nie ustaliłem jednego, które pióra. Jak zwykle pomocne okazały się forumowe znajomości.
Pozwolę sobie zacytować i mam nadzieję, że autorzy nie obrażą się:
"dobrze jest wziąć ze 2 dłuższe pióra (niekoniecznie te najdłuższe lotki czy sterówki) i dobrze wziąć jeszcze kilka krótszych piórek np spod skrzydła żeby nie było widać - w tych piórkach najlepiej widać które jeszcze rosną i najlepiej wyrywać właśnie te - wtedy po wyrwaniu widać że w piórku jest kropelka krwi. Wydaje mi się że jeśli przy wyrywaniu dłuższych piór trafi się takie z krwią to te 2-3 długie pióra wystarczą.Z tym bólem to ... było odwrotnie. Złapałem delikwenta przez grubą zimową rękawiczkę, a ten dziobem tak mnie potraktował, że "świeczki" widziałem. Nierozłączek (?) przy wyrywaniu nawet nie pisnął.
(...) Co do bólu - ptaki mają bardzo wysoki próg bólowy, więc myślę że nie ma się czym przejmować - oczywiście, na pewno nie jest to przyjemny zabieg, ale jest on jednorazowy, a diagnoza choroby jest chyba ważniejsza w tym przypadku" by zuzel i haaszek
Pióra w kopertę i do przychodni. Na miejscu wszystko wiadomo, ptaki od dawna zarejestrowane więc szybko i sprawnie. Pióra pojechały na badania do ... Berlina. Wyniki wkrótce.
Wieczorem musiałem pogadać sobie z dawcą, obłaskawić, udobruchać, prosem podkupić. Tak sobie, już w zgodzie, gaworzyliśmy...
niedziela, 30 maja 2010
Replay
Od rana nierozłączki chętnie wyleciały. Wyglądały na zadowolone, Ćwierkały niesamowicie i zwiedzały wszystkie znane sobie kątki. Ok. godz. 14,00, a więc o stałej porze, uspokoiły się i zaczęły okupować żyrandol. O powrocie do klatki nie myślały, a może?
Ulitowałem się i karmnik w dłoń wziąłem. Ręka nie mdlała bo długo czekać nie musiałem. Pierwsza nierozłączka...
Nareszcie mogę otworzyć okna i przewietrzyć :)))
Tym razem nie wiem co je wystraszyło. Zmiana kartek w kuwecie? W tygodniu ładnie wracały, bez problemów się odbywało. Fakt, że kuwety nie czyściłem, chcąc im właśnie stresu zaoszczędzić po ostatnich problemach z powrotem.
sobota, 15 maja 2010
Tylko dla dorosłych...
niedziela, 9 maja 2010
Wczoraj, a dziś
Niedzielnym przedpołudniem, już tradycyjne czyszczenie kuwety, ptaszory więc, opornie ale jednak opuściły klatkę. Chyba im się przypomniało jak fajnie sobie polatać bo mimo powrotu kuwety na miejsce nadal nie wracały do klatki. I dobrze, przynajmniej się nie lały. Za to kąpiel była i pierwszy raz nierozłączek(?) umył nogi. Przynajmniej wcześniej cały nie wchodził do miseczki z wodą, choć za każdym razem partnerka pokazywała jak należy się kąpać. Oczywiście był i czas na taką, barwną "fryzurę" :)
sobota, 8 maja 2010
Nierozłączki...
Z dzisiejszego działkowania zabrałem wszelakiej zieleniny. Nie pryskana chemią, bez nawozów - bez płukania więc od razu część malutką zawiesiłem. Przy okazji, z bólem serca, obciąłem kilka kwitnących gałązek jabłoni.
piątek, 7 maja 2010
Teraz już...
Nie wiem jak to powstrzymać. Tym bardziej, że nierozłączki są wobec siebie znowu agresywne.
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Wdzięczność
Kije przytaszczone, ucięte na kawałki dłuższe, by przy okazji stanowiły "lądowiska" przy powrocie do klatki. Szorowanie w wannie, parzenie (siebie przy okazji też). Wszystko po to by nierozłączki miały ładnie, wygodnie, czysto... Ptaszory (nie)wdzięczne zaraz zabrały się do ... widać na załączonych zdjęciach