…dla Pierwszego.
…Pewien myśliwy podczas polowania został, postrzelony przez własnego psa. (…) W zdarzeniu ucierpiał pośladek i duma myśliwego. Kaczkom nic się nie stało.
Pełna historia na stronach rp.pl
... czyli papugi w domu moim i nie tylko o nich
…dla Pierwszego.
…Pewien myśliwy podczas polowania został, postrzelony przez własnego psa. (…) W zdarzeniu ucierpiał pośladek i duma myśliwego. Kaczkom nic się nie stało.
Pełna historia na stronach rp.pl
Kolejne obchody dnia św. Huberta, patrona myśliwych, nie mogły oczywiście odbyć się bez Pierwszego. Na zdjęciach, na filmie widać jak dobrze się bawi w swoim towarzystwie.
Ktoś pamięta jeszcze co obiecywał w swojej prezydenckiej kampanii wyborczej?
“Chciałem w tym szczególnym dniu pozdrowić kolegów myśliwych i wszystkich ludzi lasów i powiedzieć, że mam taką wielką nadzieję, że będzie ten moment kiedy się spotkamy i w polu i kniei i będziemy mogli powiedzieć tak, jak od wieków mówią myśliwi "Darz bór"” – nie omieszkał nadziei swojej wyrazić.
Biedaczysko doczekać się nie może, kiedy uwolni się z tych prezydenckich więzów, by na jelonka zapolować.
była? Złośliwa? Wredna? Może zagłaskać chciała? Może zupa za słona? Może …
Ot, kolejny przypadek łowczej schizofrenii bo w pomyłkę wierzyć mi się nie chce. Czy warto poznać tę informację?
Oczywiście z pozdrowieniami dla Pierwszego i przestrogą dla Pierwszej ;)
I zupełnie przy okazji i w temacie nie tym. Jeśli ktoś zainteresowany usługą
to zapraszam po zaproszenia by mail.
Pytanie zupełnie z innego gatunku. O pańską pasję – czy nadal jest pan myśliwym?Czy to się nazywa współudział?!
Oczywiście, że tak. Rozumiem pytanie, jako pokłosie mojej deklaracji z czasów kampanii prezydenckiej. Obiecałem moim własnym dzieciom, że będę się starał - i bardzo się o to staram - żeby zmienić sposób realizacji mojej pasji myśliwskiej. I staram się – to jest bolesna rzecz, bo myślistwo polega także na czynnym polowaniu, nie tylko na uczestnictwie w polowaniu. Ale jeżdżę z moim synem, z moim zięciem, moimi przyjaciółmi na polowania. Chłonę atmosferę zarówno kontaktu z przyrodą, jak i z przygodą myśliwską i nigdy się tego nie wyrzeknę. Lecz nie strzelam.
Przy “myśl-iwskim” wpisie zazwyczaj przesyłam pozdrowienia pierwszemu łowczemu III RP. Ot, jak choćby tu. Po dzisiejszym zamieszaniu, o którym pełno w sieci (np w rp.pl), zastanawiam czy drzwi wieczorem na zamek zamykać, by rankiem nie znaleźć ich w np kuchni?
Warto też przeczytać tekst z zamkniętej już strony.
Takaż to ciekawa, ładnie położona mieścina z historią w tle, ta Spała, a takie niecne rzeczy musi oglądać. Że było kolorowo, wesoło, widowiskowo, jarmarcznie, weekendowo i atrakcyjnie dla gawiedzi – nie wątpię. Okrasą dnia był pokot, który wg tekstu z rp.pl tak wyglądał:
na łące nad Pilicą złożyły się trzy jelenie, sześć dzików, pięć lisów, 112 bażantów i siedem kaczek. Spalski bór i św. Hubert najwyraźniej i też tradycyjnie – darzyli.
I tak się zastanawiam, czy to strzelające bractwo nie mogłoby wziąć przykładu ze swojego patrona, który:
najwięcej czasu spędzał w lasach, gdzie nieustannie polował, łowiectwo było jego pasją. Ponoć prowadził także swobodne, wręcz hulaszcze życie. Tak było do roku 695, kiedy polując w Górach Ardeńskich, nie bacząc na nic, w sam Wielki Piątek napotkał białego jelenia z promieniejącym krzyżem w wieńcu. Miał wtedy usłyszeć głos Stwórcy ostrzegający go za jego niepohamowaną pasję i nakazujący mu udać się do Lamberta - biskupa Maastricht - Tongres. Przejęty objawieniem, czyni jak mu głos nakazał. Udaje się na służbę bożą do biskupa Lamberta. Studiuje wiedzę kanoniczną i prowadzi działalność misjonarską w Ardenach i Brabancji. (źródło)
Czy polecam tekst z rp.? Nie wiem, można sobie darować. Za to o moim spotkaniu ze spalskim żubrem można przeczytać w tym miejscu :) (he, he)
Ach, bo bym zapomniał o pozdrowieniach dla pierwszego łowczego III RP – tak przy temacie.