… Nie na przejściu dla pieszych to proponowałbym by takie, jak poniżej na filmie, pochody przechodziły codziennie np. pod domem pierwszego łowczego RP :))
niedziela, 19 czerwca 2011
poniedziałek, 30 maja 2011
piątek, 27 maja 2011
A świstak siedzi i…
Pytanie zupełnie z innego gatunku. O pańską pasję – czy nadal jest pan myśliwym?Czy to się nazywa współudział?!
Oczywiście, że tak. Rozumiem pytanie, jako pokłosie mojej deklaracji z czasów kampanii prezydenckiej. Obiecałem moim własnym dzieciom, że będę się starał - i bardzo się o to staram - żeby zmienić sposób realizacji mojej pasji myśliwskiej. I staram się – to jest bolesna rzecz, bo myślistwo polega także na czynnym polowaniu, nie tylko na uczestnictwie w polowaniu. Ale jeżdżę z moim synem, z moim zięciem, moimi przyjaciółmi na polowania. Chłonę atmosferę zarówno kontaktu z przyrodą, jak i z przygodą myśliwską i nigdy się tego nie wyrzeknę. Lecz nie strzelam.
dziś bez pozdrowień
niedziela, 22 maja 2011
Nie na przejściu dla pieszych…
… rzecz się zazwyczaj dzieje. Bo niby skąd kacze rodziny mają wiedzieć, którędy to bezpiecznie przez jezdnię przechodzić.
Taka jedna przechadzka doprowadziła do całkiem “przyzwoitego” karambolu, o którym to znalazłem info na rp.pl.
Dla przykładu. Nie tylko nam zdarzają się przymusowe hamowania z takich powodów. I na trochę szerszych jezdniach:
Można i taki znak ustawić:
piątek, 20 maja 2011
Czy mam się bać?
Przy “myśl-iwskim” wpisie zazwyczaj przesyłam pozdrowienia pierwszemu łowczemu III RP. Ot, jak choćby tu. Po dzisiejszym zamieszaniu, o którym pełno w sieci (np w rp.pl), zastanawiam czy drzwi wieczorem na zamek zamykać, by rankiem nie znaleźć ich w np kuchni?
Warto też przeczytać tekst z zamkniętej już strony.
niedziela, 1 maja 2011
“Długie, okrutne umieranie”
Przebrnąłem przez kilka sekund filmu więc nie polecam. Za to wart przeczytania artykuł z … oczywiście rp.pl
Dla tych o wyjątkowej odporności NO MERCY