Niniejsze miejsce jest kontynuacją bloga, znajdującego się pod adresem www.ptasznie.blox.pl. Wszystkie wpisy znajdują się także na stronie >www.sites.google.com/site/ptasznie/

środa, 18 maja 2011

“Niech no tylko zakwitną jabłonie”

Czym sobie zasłużyły jabłoniowe “wilki”, że nierozłączki tak je uwielbiają? Z daleka zobaczyły co im niosę i z wrzaskiem je witały. Miazga powstała w dosłownie kilka chwil. Nawet kwiaty nie cieszyły sie takim wzięciem.

DSC04151 DSC04145 

“Świat nie jest taki zły,

świat nie jest wcale mdły.

Niech no tylko zakwitną jabłonie,

to i milion z nieba kapnie,

i dziewczyna kocha łatwiej.

Jabłonie, kwitnące jabłonie..”

sobota, 14 maja 2011

Nie! Oswajajmy dziczyzny…

Takaż to ciekawa, ładnie położona mieścina z historią w tle, ta Spała, a takie niecne rzeczy musi oglądać. Że było kolorowo, wesoło, widowiskowo, jarmarcznie, weekendowo i atrakcyjnie dla gawiedzi – nie wątpię.  Okrasą dnia był pokot, który wg tekstu z rp.pl tak wyglądał:

na łące nad Pilicą złożyły się trzy jelenie, sześć dzików, pięć lisów, 112 bażantów i siedem kaczek. Spalski bór i św. Hubert najwyraźniej i też tradycyjnie – darzyli.

I tak się zastanawiam, czy to strzelające bractwo nie mogłoby wziąć przykładu ze swojego patrona, który:

najwięcej czasu spędzał w lasach, gdzie nieustannie polował, łowiectwo było jego pasją. Ponoć prowadził także swobodne, wręcz hulaszcze życie. Tak było do roku 695, kiedy polując w Górach Ardeńskich, nie bacząc na nic, w sam Wielki Piątek napotkał białego jelenia z promieniejącym krzyżem w wieńcu. Miał wtedy usłyszeć głos Stwórcy ostrzegający go za jego niepohamowaną pasję i nakazujący mu udać się do Lamberta - biskupa Maastricht - Tongres. Przejęty objawieniem, czyni jak mu głos nakazał. Udaje się na służbę bożą do biskupa Lamberta. Studiuje wiedzę kanoniczną i prowadzi działalność misjonarską w Ardenach i Brabancji. (źródło)

Czy polecam tekst z rp.? Nie wiem, można sobie darować. Za to o moim spotkaniu ze spalskim żubrem można przeczytać w tym miejscu :) (he, he)

Ach, bo bym zapomniał o pozdrowieniach dla pierwszego łowczego III RP – tak przy temacie.

niedziela, 8 maja 2011

Świadomie czy…

nie świadomie – oto jest pytanie…

wtorek, 3 maja 2011

Trzy + pięć

Które były pierwsze? Nie wiem. Które są czyje? Wiem. Jeszcze cieplutkie.

W każdym razie te papugi to jednak krajowe są – wiedzą kiedy wiosnę ogłosić

DSC04118 Nic z tego “materiału”, jak zwykle, nie będzie. Zabrałem więc. Musiałem klatkę czyścić, okropnie zapuszczoną. Ciekawe kto nabrudził i kto sprzątać zaniedbał?

I przy okazji. Jak to z jajem jest, to się dowiedziałem w tym miejscu. Przed snem nierozłączkom poczytam ;), a sobie utrwalę.

niedziela, 1 maja 2011

“Długie, okrutne umieranie”

Przebrnąłem przez kilka sekund filmu więc nie polecam. Za to wart przeczytania artykuł z … oczywiście rp.pl

Dla tych o wyjątkowej odporności NO MERCY

poniedziałek, 14 lutego 2011

Żerdzie…

… do dziś się ostały, troszkę naruszone ale są. Gałązki, witki brzozowe z wczorajszej dostawy – ślad po nich jest ale na dnie kuwety w konsystencji miazgi :)

niedziela, 13 lutego 2011

Nowe meble…

… raz kolejny wstawione.

dobrze więc wspólnie posiedziećDSC04059

wespół-zespół trzeba je dopasowaćDSC04064

i osobnoDSC04057DSC04069

niedziela, 6 lutego 2011

Porządki

DSC04032

 

Zmiana umeblowania w klatce oznaczała dłuuugą niechęć nierozłączek do powrotu. Z tym problemem(?) poradziliśmy sobie. Ot, meble (czyt. żerdzie) wymieniam w czasie gdy papugi są w klatce. Nie mają wtedy wyboru. Trzeba przecież gdzieś przycupnąć. Poza tym, ptasie meble służą nie tyle do siadania (no chyba, że są z jakiegoś starego drzewa) ile do przerabiania na nici.

Do tego momentu sytuacja opanowana. Problem wraca gdy całą kuwetę trzeba wykąpać, czyli raz na tydzień. Stałe dni. Środa to sprzątanie ręczne, niedziela, ewentualnie sobota, pół-mechaniczne (pod prysznicem). Nie znalazłem sposobu by kuwetę odpiąć, wynieść, a ptaki by łaskawie i grzecznie zechciały poczekać w klatce. Można oczywiście całą klatkę przenieść na płaski stół, ale wtedy z innej strony mi sie dostanie. 

Co nierozłączki robią, gdy kuweta wróci na miejsce? Jak widać, obserwują :))DSC04035  DSC04033

Której pierwszej znudzi się takie tylko spoglądanie na pełne karmniki, ta drogę wskaże. Potem już “z górki” i zaczyna się wchodzenie-wychodzenie, wchodzenie-wychodzenie… w nieskończoność. Po drodze zabierane są kawałki gałęzi – czasem w poprzek się taka gałąź ustawi i nijak przez drzwi się nie mieści :)

czwartek, 3 lutego 2011

Wpadła…

… nam gałązka

i przy okazji wykąpać się można.

wtorek, 1 lutego 2011

Nie rozumiem…

… i nie chce mi się wysilać na zrozumienie.  Tekst o zwolnionych z pracy psach husky z rp.pl

I nie wiem czy polecam.